Felieton. Gdybym miała władzę...

Bernadeta ChyrzyńskaNiekompetencję spotykamy na każdym kroku. Denerwuje nas i złości. I to nie niekompetencja merytoryczna, bo nie o nią mi chodzi, lecz ta, która decyduje o prawidłowych relacjach: urzędnik - petent.
Gdybym miała władzę w ręku, to na pewno zwolniłabym w wielce szanownej ostródzkiej instytucji pewną panią na urzędzie, której pracownicy jej podlegli nie cierpią i której nie mogą znieść petenci. Zwolniłabym pewnego nauczyciela, który od lat nęka młodzież i któremu wielu młodych ludzi "zawdzięcza" powtarzanie klasy albo i nawet konieczność zmiany szkoły. Nauczyciela, który swoją postawą nie daje z całą pewnością dobrego przykładu i którego wszyscy się boją, chociaż nie szanują. Bo jak uczniowie mają szanować pedagoga, od którego często cuchnie wódą?
Zrobiłabym czystkę w księgowości jednego z urzędów gminy, w którym to pracownicy nie znają swoich obowiązków lub są zbyt leniwi, aby je wykonywać. Z opóźnieniem dokonywane wypłaty wynagrodzeń, które nauczyciele i tak muszą sprawdzać, bo przeważnie są źle naliczone, doprowadza ludzi do szewskiej pasji. Tamtejsi księgowi, to przykład ludzi zasiedziałych na swoich stołkach i zbyt ich pewnych. Dałabym natomiast podwyżki pracownikom księgowości w Wydziale Oświaty Urzędu Gminy Ostróda, gdzie wszystko jest zawsze dobrze i na czas rozliczone. Gdybym mogła, zwolniłabym leniwych i niekompetentnych urzędników, a zastąpiłabym ich ludźmi, którzy posiadają odpowiednie wykształcenie, lecz nie mają pracy. Oni by ją uszanowali. A jeżeli nie, spotkałby ich podobny los.
Zastanawiam się, dlaczego niewłaściwych ludzi na niewłaściwych stołkach nie rozliczają ich przełożeni i dlaczego uparcie trzymają ich przy sobie? Albo "głowa" nie wie, co robi "ogon", a to już byłoby źle, albo pozostają w specjalnych układach, a wtedy byłoby jeszcze gorzej. Oj, gdybym miała władzę...