Wojsko pod młotek

Jednostka Wojskowa 3732 - Obydwie ostródzkie jednostki wojskowe prawdopodobnie ulegną likwidacji. Do grona bezrobotnych dołączy więc spora grupa ludzi. Handel miasta straci na tym ok. 3 mln zł a skarb państwa - ok. 1 mln zł. rocznie. - Jeżeli tak się stanie, będzie to tragedia dla miasta i powiatu - powiedział Jan Antochowski, Starosta Powiatu Ostródzkiego.
O likwidacji Jednostki Wojskowej 3732, tzw. "białych koszar" mówi się od dawna. Włodarze miasta snują nawet plany zagospodarowania tamtejszych obiektów. Słyszeliśmy o nich podczas spotkań dotyczących powstania w Ostródzie filii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Obecnie coraz głośniej mówi się o likwidacji następnej Jednostki Wojskowej 1954, popularnie zwanej "czerwonymi koszarami".
- Są to tylko pogłoski. Nie mamy żadnych decyzji z ministerstwa na ten temat. System szkolenia nie został rozwiązany, nie ma więc żadnych przesłanek wskazujących na prawdziwość tej pogłoski. Nic nie wiemy - powiedział nam Jerzy Ciećwierz, z-ca komendanta ostródzkiego garnizonu.
Przecieki tej bulwersującej informacji jednak istnieją i są bardzo prawdopodobne. Likwidacja obydwu jednostek oznaczałaby, że w Ostródzie nie zostanie ani jeden żołnierz. Może stać się to początkiem końca handlu i usług w naszym mieście. Za samą żywność wojsko płaci sklepom i hurtowniom ok. 3 mln zł rocznie. Skarb państwa otrzymuje od garnizonu podatek od gruntów i nieruchomości w wysokości graniczącej z 1 mln zł. Z grupy kilkuset zatrudnionych, część straci pracę.
- Będzie to na pewno tragedia dla naszego miasta i powiatu. Stracimy kilka milionów złotych, których na rynku się nie znajdzie. Ja jednak jeszcze żadnych dokumentów dotyczących likwidacji jednostek nie widziałem - powiedział Jan Antochowski, starosta ostródzki.
Decyzja na razie nie zapadła. Wszyscy "nabrali wody w usta", czekając na podpis ministra obrony narodowej. W minionym tygodniu odbyło się jednak spotkanie Jana Wasilewskiego, burmistrza Ostródy z pracownikami cywilnymi "czerwonych koszar". Jak doniosły nam nieoficjalne źródła, tematem tego spotkania, między innymi, była planowana likwidacja jednostki.
- Chcąc przeprowadzić likwidację 71 garnizonów na terenie całego kraju, minister MON musi spotkać się z poparciem wszystkich ugrupowań politycznych. Dlatego w tej chwili prowadzone są konsultacje - powiedział nam mjr Jerzy Smoliński, rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej. - Zaraz po zakończeniu tych rozmów, pan minister ogłosi dokładną listę likwidowanych garnizonów.
Zanim minister podpisze decyzje, dowódcy rodzajów wojsk przedstawią mu dokładny schemat modernizacji armii. Właściwie, to oni podejmą decyzje. Jednak nie tylko tym będzie się kierowało ministerstwo.
- Musimy też dać coś w zamian - kontynuował rzecznik MON - Nie możemy powiedzieć, ze zlikwidowaliśmy garnizony i reszta nas nie obchodzi. Jest w tej chwili opracowywany program rekonwersji, ochrony socjalnej, bank pracy itp. Gdy przedstawimy projekt modernizacji armii, bo dotyczy on nie tylko likwidacji, ale też tworzenia nowych garnizonów, dopiero wtedy kompleksowo omówimy wszystko. Nie potwierdzę dzisiaj, że w Ostródzie będzie likwidowana jednostka, bo jest to jedna z wielu miejscowości wojskowych, która będzie ulegała modernizacji.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że likwidacji garnizonu w Ostródzie towarzyszyć będzie utworzenie takowego w Morągu, w którym wojsko już istnieje. Po tych zmianach, będzie w tym mieście 2000 żołnierzy. Doświadczenie uczy, że miasteczka, w których zlikwidowano garnizony, podupadły gospodarczo. W niektórych jednak, tuż po zaistnieniu pogłosek o planach likwidacji jednostek wojskowych, miejscowe samorządy, nie czekając na wiążące decyzje, natychmiast przystąpiły do walki o zatrzymanie wojska u siebie.
- Na pewno będziemy robić wszystko, żeby ostródzki garnizon pozostał u nas nadal. Myślę o tym i poczyniłem pierwsze kroki w tym kierunku na wypadek, gdyby na liście jednostek wojskowych planowanych do likwidacji znalazły się też ostródzkie - powiedział nam Jan Antochowski, starosta ostródzki. - Z panem burmistrzem jeszcze nie rozmawiałem na ten temat, ale moją wolą jest wspólne z nim działanie. Jest to przecież nasz wspólny interes.
Nie wiemy co o całej sprawie sądzi burmistrz Ostródy Jan Wasilewski, ponieważ w ubiegłym tygodniu nie udało się nam z nim skontaktować. O dalszych decyzjach w sprawie będziemy informować na bieżąco.