fbpx

Brazylijsko-amerykańskie podium siatkarek w Starych Jabłonkach

Larissa Franca i Juliana Da Silva. Foto: Jacek Piech
Larissa Franca i Juliana Da Silva. Foto: Jacek Piech
Stare Jabłonki żegnają już w tym roku najlepsze siatkarki plażowe świata. W sobotę na boiskach nad jeziorem Szeląg Mały odbyły się cztery najważniejsze spotkania turnieju. Złote krążki po raz kolejny zawisły na szyjach Brazylijek Larissy i Juliany, srebro trafiło do amerykańskiego duetu Kessy/Ross, natomiast na najniższym stopniu podium stanęły kolejne reprezentantki Canarinhos - Talita /Antonelli.
 
Kibice zgromadzeni na boisku głównym turnieju w Starych Jabłonkach już od rana mieli okazję oglądać zacięte pojedynki najlepszych na świecie siatkarek i siatkarzy plażowych. Pierwsze dwa spotkania w dniu dzisiejszym rozegrały kobiety, które walczyły o finał. Po raz kolejny wyśmienicie zaprezentowały się Amerykanki Kessy/Ross, które pokonały po niezwykle zaciętym spotkaniu faworyzowane Brazylijki Talita/Antonelli. W najważniejszych momentach dwójka ze Stanów Zjednoczonych wrzucała przysłowiowy „piąty bieg” i zachowywała chłodne głowy, co dało im przewagę nad nerwowo reagującymi po każdej złej akcji Brazylijkami.

 

Pierwszy set drugiego spotkania półfinałowego był bardzo wyrównany, jednak w końcówce lepsze okazały się Chinki. W kolejnej odsłonie rozłoszczone Brazylijki Larissa/Juliana postawiły wszystko na jedną kartę i pewnie zwyciężyły, pozwalając zdobyć rywalkom zaledwie dziesięć punktów. Tie-break to ponownie wyrównana potyczka obu dwójek. W ostatnich akcjach doświadczenie brazylijskich siatkarek wzięło górę i to one cieszyły się z awansu do finału.

 

Emocji nie brakowało także w dwóch ostatnich pojedynkach turnieju kobiet. W meczu o brązowy krążek wszystko rozstrzygnęło się w tie-breaku. Dwie pierwsze partie miały bardzo podobny przebieg. W secie otwierającym spotkanie Brazylijki rozpoczęły od mocnego uderzenia, jednak Chinki z każdą chwilą grały coraz lepiej i po krótkim czasie to Brazylijki musiały gonić rywalki. Przewaga chińskich siatkarek rosła w szybkim tempie i partia zakończyła się dziewięciopunktowym zwycięstwem zespołu z Azji. W drugiej odsłonie było odwrotnie. Chinki zaczęły bardzo dobrze, jednak Brazylijki z każdym kolejnym punktem rozkręcały się i wygrały tego seta. O zwycięstwie w tie-breaku zadecydowało przede wszystkim doświadczenie Brazylijek, które w najważniejszych momentach nie zawodziły.

Amerykańsko-brazylijski finał zgromadził prawie komplet kibiców na trybunach. Przy ogłuszającym dopingu polskich fanów najlepsze dwa zespoły turnieju stoczyły kolejne dziś trzysetowe spotkanie. Rozpędzone wcześniejszymi wygranymi Amerykanki rozpoczęły od mocnego uderzenia i pewnej wygranej w secie pierwszym. Wydawało się, że finałowa potyczka zakończy się w dwóch partiach. Przez prawie cały kolejny set Brazylijki musiały gonić swoje przeciwniczki. Na „ostatniej prostej” boiskowe ogranie pozwoliło Canarinhos wyjść z opresji i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W tie-breaku zażarta gra toczyła się do samego końca. O stalowych nerwach można mówić w przypadku obu drużyn. Cała partia zakończyła się walką na przewagi a kilka wybronionych przez Amerykanki piłek meczowych zapewniło zgromadzonym kibicom wiele ekscytujących przeżyć. Ostatnie słowo w całym turnieju należało do niezwykle doświadczonej Larissy, która spektakularną zagrywką zakończyła spotkanie.

Larissa Franca i Juliana Da Silva triumfowały w Starych Jabłonkach po raz trzeci z rzędu a we wszystkich turniejach z cyklu World Tour jest to już ich czterdzieste pierwsze zwycięstwo.
 

Turniej kobiet - wyniki:

Półfinały:
Kessy/Ross USA – Talita/Antonelli BRA 2:1 (18:21, 21:19, 15:13)
Xue/Zhang Xi CHN - Larissa/Juliana BRA 1:2 (21:19, 10:21, 13:15)

Mecz o 3. Miejsce:
Talita/Antonelli BRA – Xue/Zhang Xi CHN 2:1 (12:21, 21:17, 15:12)

informacja prasowa organizatora

 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech
 foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech  foto:Jacek Piech